Dokładnie.
Kilka razy już zdarzyło się, że gdy wychodziłem z domu to Xythai robił co mógł by mnie zatrzymać.
Stojąc na komodzie w kuchni "kazał" się głaskać, tarmosić po grzbiecie i brzuszku.
Gdy przestawałem, bo przecież wychodziłem, to darł mordę wniebogłosy.
Więc musiałem dalej to miziać.
Ale gdy zabierałem rękę to łapał ją swoimi łapkami, próbując zatrzymać.
Najpierw bez pazurków, później, delikatnie, z pazurkami.
Gdy i to nie odnosiło skutku łapał moją dłoń ząbkami.
Teraz dodał nowe elementy.
Zeskakiwał na podłogę i łapał pazurkami rękaw kurtki.
A nawet ... ostatnio ... poleciał pod drzwi wyjściowe i ... wyglądało to jakby chciał się uwiesić na klamce.
Ostatecznie położył się pode drzwiami i nie chciał ustąpić.
Zaczynam się bać wychodzić z domu !
Mam wrażenie, jakby chciał mnie przed czymś uratować, obronić.




albo nie chce wypuścić dostarczyciela chrupek
OdpowiedzUsuń(myszka)
Stixi:
OdpowiedzUsuńTo ci dopiero pieszczoch :)