sobota, 9 listopada 2013
Pechowiec
Ten nowy żyrandol w salonie to jednak jest pechowy.
Pechowiec do potęgi n-tej.
Najpierw mi się nie udało go podłączyć.
Walczyłem kilka dni.
Wywalało korki i włącznik.
Wezwałem kolegę fachowca.
Walczył z godzinę.
Wywalało korki i włącznik.
Wreszcie podłączył.
Działał.
Wszystkie 4 żarówki naraz, ponieważ taka jest w nim instalacja.
A po walce z nim już nie chciałem go przerabiać.
Bo znowu będzie wojna ludzko - żyrandolowa.
Pomyślałem, że założę ściemniacz.
Okazało się, że do zwykłych żarówek energooszczędnych ściemniacza nie można założyć.
Trzeba kupić inne, specjalne żarówki energooszczędne.
Pies je drapał.
Będą 4 żarówki 60W (po staremu 240W) czyli jakieś 40W (po nowemu).
Działał, pięknie świecił.
Do wczoraj.
Włączyłem światło, prychło, trzasło, błysnęło.
Światła nie ma.
Dzisiaj sprawdzam ... prąd jest.
Żarówki się nie świecą.
Poszły żarówki.
Cztery.
Sprawdzam żarówki.
Świecą.
Cztery.
Światła nie ma.
Prąd jest w żyrandolu.
Nie mam już sił.
Postanowiłem rozłożyć żyrandol na elementy i założyć nową instalację wewnątrz.
Nowe oprawki.
Może przerobię na podzielne świecenie się: 2 plus 2 = widno :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.