W domu jest kilka typowo kocich zabawek. Takich nasączonych jakimiś ulubiono kocimi zapachami.
Pewnie jest to kocimiętka.
Zawsze w domu kilka takich było.
Ale żaden z moich kotów, przed Xythaiem, się nimi nie chciał bawić.
Mówiąc po ludzku ... olewały je.
Owszem jak się ruszały, zawieszone np. w futrynie, to jeszcze podeszły i machnęły łapką. A i to nieczęsto.
Dopiero Xythai reaguje na kocie zapachy.
I sprawia on, że chce się coś takiego kupić, znowu.
Jest dużo ofert kocich zabawek. Teraz dopiero będzie frajda bawiąc się z Xythaiem.
Właśnie wykończył jedną.
Ale jest jedna, której Xythai nie może zniszczyć. Bardzo się stara. Szarpie nią, wbija swoje kły i pazury i nadal nie może jej zniszczyć.
Wspaniały widok jak Xythai próbuje dobrać się do środka i nie może.
Tu na zdjęciach Xythai w kapelusiku, który dostał od znajomej.
Normalnie jakby się wstydził ...
... zabierzcie to paskudztwo


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.