Wróciłem z Liroja.
Kupiłem kratki do wentylacji, do kuchni i od razu do łazienki.
Bo te co są, od nowości, są okropne.
Tym bardziej, że za miesiąc w kuchni będzie też, wreszcie !, okap nad kuchenką więc może być teraz już ładniejszy. I praktyczniejszy.
Jest upalnie, a jeszcze nie ma południa.
Gdy wróciłem w domu miałem 25 C a na balkonie 31 C.
W domu nie dało rady, zamknąłem okna i włączyłem klimę.
A mimo to zasypiam.
Wypiłem już 1,5 litra wody i oczy mi się same zamykają.
A chciałem umyć sufit i ściany by jutro od rana zabrać się za malowanie.
Ale ja normalne odpływam.
Nawet nie wyniosłem jeszcze wszystkich zbędnych do malowania przedmiotów z kuchni.
Po prostu nie mam siły się ruszyć.
Rozmawiałem o pracę w G.
Na razie sprawa jest nieaktualna, mam zadzwonić za tydzień.
A jednocześnie wysłałem swoją aplikację do innej firmy.
Zobaczymy.
Koty śpią.
Xylia uciekła z domku gdy włączyłem klimę - czyżby bała się, że zmarznie ?
Natomiast Xythai położył się w domku, z którego wyszła Xylia, i śpi.
Kotów nie ma.
Odleciały do Morfeusza.
A ja idę w ślad za nimi.
Coś wypatrzył ...


Stixi:
OdpowiedzUsuńTen namiocik Xythaia za kazdym razem prowokuje moj usmiech, jest kapitalny.
Kociaki biwakuja na balkoniku :)