sobota, 5 października 2019

Xylia - Nie płacz, że coś się skończyło ...


Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło  (Gabriel Garcia Marquez)

Piękne i mądre słowa. 

3 października 2019r odeszła od nas Nimfa Leśna - XYLIA - przekraczając tęczowy mostek wróciła do swojej krainy nieskończoności. 




11 lat miłości, ufności i wierności do człowieka.

Żegnaj Kotku 

środa, 11 września 2019

Filmikowo

A tu kilka filmików z Xiną, i nie tylko.
























Gdy rankiem otworzę me oczęta to widok mam niesamowity




Xythai, zwany przewrotnie również Okruszkiem lub Kruszynką, wyleguje się na mnie i mi mruczy:
... wstań Służbo moja, wstań Służbo moja, wstań Służbo moja i podaj mi śniadanko ...

Ludź zabiera głos


A tak teraz wygląda każdy poranek, po otwarciu moich oczu:


 Gdy wstaję, np. w nocy, to żadna Cholera się nie ruszy. Oba twardą śpią, a ja muszę się wciskać pod kołdrę jakbym właził do śpiwora :)
Ale mogę powiedzieć: szkoda, że Państwo tego nie słyszą.
Trzy cudne Koty chrapiące lub mruczące głośno w nocy:
Xylia z lewej strony łóżka, Xythai z prawej strony łóżka i Xina chrapiąca w nogach.
Muzyka dla mych uszu.
Tylko nie mam tego jak nagrać.


W nowym domu

       Nie powiem, na początku było trudno.
Xylia mnie tylko obserwowała i nadal się nic nie zmieniło, a już prawie miesiąc mija.
Xythai na początku mi podskakiwał i nie tolerował mnie. Syczał i prychał na mnie - a ja na niego, i biedak był w szoku. Do tej pory On w domu rządził a teraz pojawiłam się ja - i co tu zrobić?
Ale po 4 dniach dogadaliśmy się. Razem się bawimy, kradniemy sobie jedzenie - bo jak wiadomo "kradzione nie tuczy" i jest smaczniejsze. Razem śpimy i miziamy się. Tylko On się teraz rozchorował, i Xylia też, i nie wiem czy to ja nie przywiozłam jakiś bakterii z domku nad Wisłą.
Ale po chwili już im jest lepiej. Tylko czemu ci ludzie tak męczą Xytka?

Mój nowy drapak, ale i dla moich Przyjaciół są miejsca wysokie.










To ja, Sfinksica :)



















c.d.n.

Xinia w domu rodzinnym - aż w stolicy

           14 sierpnia 2019 r. przyjechałam do nowego domu, nad morzem - jak niektórzy myślą o Szczecinie :)

Najpierw pokaże moją rodzinkę znad Wisły.

 Tak, to ja




Moja mamuśka



A tu moje pożegnanie z Warszawą

Tatuś się nie pokazał do zdjęcia, jest nieśmiały :)