WOW.
Wreszcie kupiłem sobie małe, własne jebadełko.
Nie będę już musiał się męczyć cokolwiek robiąc do domu czy dla kotów.
Jaka ulga.
A trafiłem przypadkiem. Mimo, że widziałem gazetkę Lidla a jakoś nie zwróciłem na to uwagi.
Dzisiaj wszedłem na ich stronę, i mimo że raczej nie zaglądam na dział masterkowicz to właśnie zajrzałem i zobaczyłem je.
Od razu wiedziałem, że musi być moje.
A ponieważ w moim sklepie jest duuuży ruch i ciekawe rzeczy szybko znikają więc powiedziałem sobie, że po to pojadę na Robotniczą albo na Chopina, jakby w moim sklepie nie było.
Szybko wrzuciłem szorty i klapki i poleciałem,
Przelatuję szybkością rakiety Apollo 11 w kierunku namierzonym od drzwi bezpośrednio. I lecę, lecę, lecę i ... widzę ... JEST.
Leży kilka pudełek ale tylko jedno takie jak ja chciałem mieć.
Nie na przyssawkę tylko na śrubę.
Po chwili zastanówki decyzja: biorę.
I jestem happy.
Taki happy jak te Potwory dostające indyczka na śniadanie.
Jak człowiekowi mało potrzeba do szczęścia.
ps. jebadełko to dla niewtajemniczonych jest imadło



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.