czwartek, 20 czerwca 2013
Co za ranek
Brrrrrr.
Wstałem o ... proszę zgadnąć.
Tak, zgadza się, wstałem o 10.
Dziesiątej !!!!!!!
Żeby zjeść cokolwiek na śniadanie musiałem po Xythaiu umyć stos naczyń.
Bo ta małpa wredna zeżreć zeżre ale żeby umyć naczynia ?
Nie, no proszę, ja ? - rzeczy Xythai
A kto zapaskudził lodami 6 miseczek. Ja?
Ale umyć to już nie ma komu.
No dobra.
Umyłem. Zrobiłem sobie kanapki z łososiem.
Włączam lapki dwa a tu ... nie ma internetu.
Orzeszzzzzz jasna.
Dzwonię do miłego pana z Internetii a tu komórka po połączeniu się z owym sympatycznym panem (hmmmm nigdy nie trafiłem tam na dziewczynę! ) mnie ... rozłącza. Trzy razy.
Wreszcie udało mi się pogadać dłużej z facetem. Internet będzie ... kiedyś.
Ale po godzinie już był.
Więc usiadłem do lapka Myszki, żeby toto poustawiać jak dla ludzi.
I tak wiem, że jak wróci do domu to będzie mordę, uppsssss pyszczek, darła że jest inaczej niż było.
Ale po powrocie od lekarza zawsze jest inaczej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zobacyzmy.
Przywróciłem większość programów, wgrałem nowe, ustawiłem.
Ciekawe o co będzie jazda ?
A co robią Potwory?
Śpią.
Xylia na środku łóżka.
A Xythai ?
Pod narzutą na sofę.
Chyba biedak marznie w ten upały.
Widać 31 st. C to dla niego za mało jeszcze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.