Kupując je w sklepie wyglądały na szarobure, zabiedzone rybki a po kilku godzinach po przeniesieniu do domu i 180 litrów zyskały intensywne kolory. Podłoże w akwarium było ciemne to tym bardziej barwy były intensywne.
W okresie zalotów samiczka drży przed samcem, wygina się. W partii brzusznej grubieje. Samiec staje się bardzo transparentny. Jego podgardle staje się krwisto czerwone. Efektem zalotów jest przygotowywanie gniazda. W I akwarium kopały pod dwoma kokosami a w II pod kokosem, łupinką i liściem i gdzieś jeszcze (tylko nie wiem gdzie). W I akwarium, po złożeniu ikry w jednym kokosie po dwu dniach przeniosły do drugiego i po wylęgu i następnych trzech dniach rodzice od razu wyprowadziły maluchy na spacer. W promieniu 30 cm od stadka nie było żadnej rybki, nawet skalara. Bojowniczy tatuś wszystko przepędzał. Śmiesznie to wyglądało, na dnie tylko barwniaki a na górze 95% rybek się tłoczy. Ale niestety nie udało się .
Teraz barwniaki i ich drugie potomstwo mają całe II akwarium dla siebie. Nawet mieczyki eksmitowałem do I akwarium. Można siedzieć przed akwarium i te stadko oglądać jak pasjonujący film. Jeszcze barwniątka pływają w gromadzie. Tatuś i mamusia pływają wokół nich a jeżeli maluch oddali się to jest przenoszony z powrotem w pysku przez barwniaka. Karmię maluchy za pomocą strzykawki. Wstrzykuję roztartego w moździerzu solowca i pylisty suchy pokarm(wszystko roztarte w przegotowanej wodzie). Przy podawaniu rodzice atakują moją rękę.
Pasjonujący widok.
A to drugi dzień spacerowy:





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.