wtorek, 30 lipca 2013
Takie tam k..., ch..., pi..., pierd..., i inne polszczyzny
Nie powiem, że nie używam kwiecistego języka.
Czasami za bardzo, wiem o tym.
Ale czasami taka kurwa pasuje i sama włazi na język.
Ale do q... nędzy, czy pisząc na swoim blogu nie można jednak starać się używać języka normalnego?
Takiego bez k..., ch..., pi... i ...dole ?
Czy przeklinanie, jak to się kiedyś nazywało, musi być co drugie zdanie? a czasami co drugi wyraz?
Czy to powoduje, że jestem lepszy?
Mój blog jest ciekawszy?
Jestem doroślejszy?
Mam coś mądrego do powiedzenia?
Wiem, czasami prosi się by rzucić mięsem dla podkreślenia znaczenia.
Ale co drugi wyraz czy zdanie?
Mimo, że mnie taki język nie razi specjalnie, ale jak czytam takie wpisy to raczej odechciewa mi się więcej zaglądać na dany blog. Jakoś mnie odrzuca, wewnętrznie.
Dlatego zakończę ten wpis uwagą ogólną, która jednak często podsumowuje dyskusje:
Prostytucja to zawód, kurewstwo to cecha charakteru.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.