poniedziałek, 22 lipca 2013

Radość dziecka.


Normalnie cieszę się jak dziecko.

Cieszę się, że kwiaty na balkonie mi się udają.
Że zakwitły przepiękne, jak dla mnie, lilie.
Zawsze je lubiłem. Ale nigdy nie sądziłem, że mogę je sam wyhodować.
I że pięknie kwitną i pachną.
W pokoju czuć ten zapach, a jak się wyjdzie na balkon .... ehhhhhhhhhhhh... cudownie.




I cieszę się jeszcze z innego powodu.
Xiężniczki Xylii.

Cały czas jest niedaleko mnie. Mogę do niej podejść i ją pogłaskać.
Trochę czujna ale nie ucieka.
Nie chowa się.
I podchodząc do okna mogę posmyrać jednocześnie Xylię - leżącą na drapaku, i Xythaia - leżącego na parapecie.
Brakowało mi już tej Xylii.
Ufnej, nie uciekającej na samą myśl żeby ją pogłaskać. Normalnie jakby czytała w myślach.
I zrobiłem jej dzisiaj sesje na drapaku w pojedynkę, i z Xythaiem.


Xythai na straży.


Aha.
Wyjaśniło się dlaczego kwiaty, a dokładnie szafranki, są takie marne teraz.
Ale o tym w następnym wpisie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.