Ufffff. Finito.
Kuchnia pomalowana. Myszka stwierdziła, że drugi raz nie trzeba ścian malować. I faktycznie. Dobrze wygląda.
Rama okna pomalowana na biało, chociaż nie było tego w planie.
Meble ustawione na swoim miejscu.
Zaraz zawisną firanki i choja.
Łazienka pomalowana. Umyta. Rzeczy ustawione na swoje miejsce.
I tak za jednym razem mam z głowy kuchnię i łazienkę.
Chociaż łazienka nie była planowana.
Bardzo, baaardzo się z tego cieszę.
Kuchnia mi się podoba. Jest inny odcień niż wcześniej, zwłaszcza na suficie, bo ściany niewiele są zmienione.
Było słonecznie i jest, chociaż w innej tonacji.
Natomiast łazienka .... hmmmm... jakoś mi tak dziwnie trochę.
Bo sufit i pasek na kafelkami był biały a teraz jest bananowy.
Trzeba będzie się przyzwyczaić.
Jest inaczej.
Teraz czas na odpoczynek.
Piwnicą zajmiemy się jutro.
Trochę szkoda niedzieli.
Ale z drugiej strony we dwójkę zajmie nam to pół godzinki, maksymalnie do godzinki.
Gorzej będzie w poniedziałek, jak hydraulicy sobie pójdą, Myszka będzie w pracy.
A ja będę musiał przenieść rzeczy do piwnicy i je jeszcze logicznie ustawić.
Bo teraz to jest misz masz. Co wpada w ręce to ląduje w piwnicy. A tak zrobi się porządek.
Dla ochłody jeszcze trochę wody ... choćby na zdjęciach.
Tak, tak. To samo centrum Szczecina.





Takie chmury..aż na kocyk i nad wodę.. :)
OdpowiedzUsuńTylko nad wodę :)
OdpowiedzUsuń