sobota, 14 lutego 2015
Skarżypyta ....
Skarżypyta
"Piotruś nie był dzisiaj w szkole,
Antek zrobił dziurę w stole,
Wanda obrus poplamiła,
Zosia szyi nie umyła,
Jurek zgubił klucz, a Wacek
Zjadł ze stołu cały placek."
"Któż się ciebie o to pyta?"
"Nikt. Ja jestem skarżypyta."
(by Jan Brzechwa)
I w domu mamy skarżypytę.
Od niedawna.
Od jakiegoś czasu Xylia przychodzi skarżyć na Xythaia.
Dosłownie.
Standardem było, jest (i pewnie będzie), że Xythai jak szybko zje chrupki ze swojej miseczki (ba, część pozostawia sobie jeszcze na później) leci do pokoju i odpycha Xylię od jej miseczki i zjada jej porcję.
Jeszcze niedawno Xylia tylko prychała i ustępowała mu.
A od jakiegoś czasu znalazła sposób.
Gdy Xythai zabiera jej JEJ jedzenie to ona przylatuje tam gdzie akurat jesteśmy, wtedy jeszcze najczęściej w kuchni, i lata z ogonem jak żagiel sterczącym w taki sposób żeby na pewno ją zauważyć. Wtedy my już wiemy, że trzeba lecieć do pokoju i ratować JEJ jedzenie z paszczy Xythaia.
Cwaniara, no nie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
















Stixi:
OdpowiedzUsuńFotki SUPEROWE, zarowno Xylci jak i rybeniek w akwarium, obejrzalam tez jedno z ostatnich video z Kiryskami - rybcie sa naprawde wyjatkowoe :) Milego popoludnia i wieczoru