środa, 24 lipca 2013

Śmieciowa paranoja


Jak wszem i wobec wiadomo, 1 lipca 2013r nastąpiła w Polsce rewolucja śmieciowa.
Od tegoż dnia miało być wszędzie czysto i pachnąco, zwłaszcza w lasach.
I w mieście.
A jak jest?
Lepiej nie wyrażać się wulgarnie, a normalnym językiem tego opowiedzieć się nie da.

I oto czytam dzisiaj gazecie (http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,14326366,Osiedla_w_smieciach__Mieszkancy_zbyt_pilnie_segreguja_.html#BoxSlotII3img), że wszystkiemu są winni mieszkańcy (w tym przypadku Poznania, ale tak pewnie jest w całym kraju) że jest tak brudno. Że śmietniki zawalone śmieciami są (pewnie zamiast kwiatków), że śmierdzi i syfi.
Dlaczego?
Bo za dobrze segregują śmieci.
Wzięli sobie nowe zasady do serca i rozumu i zaczęli segregować śmieci.
Czego firmy śmieciarskie nie przewidziały i dlatego dały takie niskie ceny za usługi.

No i jest jeszcze jeden winny.
Jak zawsze w Polsce czynnik obiektywny, jakiś ktosiu.
Kiedyś sznurek do snopowiązałek  był nierozwiązywalnym problem, później skup butelek - nadal problem nie do rozwiązania, a wystarczy wziąć przykład z Niemiec czy Skandynawii - a teraz jest słońce.
Tak, słońce.
Bo jest lato i jest gorąco i ludzie więcej piją, więc i więcej wyrzucają plastikowych butelek.

I dlatego pojemniki na śmieci są pełne.




U mnie na osiedlu nie ma podziału śmieci na różne pojemniki. To znacz, być może i są gdzieś jakieś pojemniki w różnych kolorach. A ja nie mam zamiaru latać po całym osiedlu i ich szukać a może później jeszcze z jedną butelką gonić 500 m do pojemnika.






 Miasto szykuje się do regat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.