Odpoczywając po kuchennych bojach, zjedzeniu obiadu z Myszką, wpadłem na pomysł by tą farbą co w kuchni pomalować również łazienkę.
Za jednym zamachem.
Więc umyłem sufit i ściany w łazience mydłem malarskim. Sam.
Ale teraz już nie myłem sufitu mopem tylko końcówką mopa, tzw. ścierką.
Poszło sprawniej niż w kuchni.
Tak, tak. Wiem. Trening czyni mistrza.
Ponieważ na kuchnię idą dwa kolory.
Jaśniejszy (banan) na sufit i trochę ciemniejszy (sunny day) na ściany to pomyślałem:
a/ można tak samo pomalować łazienkę
b/ można łazienkę pomalować samym bananem
c/ można wąską ścianę i sufit pomalować bananem w resztę sunny dayem
4/ można wszystko pomalować sunny dayem
5/ można zrobić wprost odwrotnie do kuchni
I teraz nie wiem.
Zastanawiam się między a/ i c/ .
Oczywiście to tylko drobna część łazienki bo do wysokości drzwi są kafelki. Więc to jest tylko pasek około 40 cm wysokości na ścianach. Do tej pory był biały.
A w ogóle to ciekawa sprawa.
Z jednej strony jest niesamowicie padnięty, i podniesienie ręki powoduje, że się leje.
A z drugiej strony coś mnie nosi. Nawet byłbym skłonny pomalować dzisiaj wszystko.
Aaaaa, jeszcze muszę pokryć nierówności i dziurki. I to od razu w całym mieszkaniu, bo w kuchni nie mam ani jednej dziurki do łatania, nawet pod obrazem choć wierciłem na niego haczyk w ścianie.
Moje upolowane Szczęście na jeziorze Szmaragdowym




Stixi:
OdpowiedzUsuńA moze Nortusku ujawnia sie powoli ukryty gdzies w glebinach Twojej osobowosci talent malarski i dekoratorski...:)
O tak, napewno, haha. (myszka)
OdpowiedzUsuńStixi: taaaaaaak, ja i artysta. Już prędzej ardyzta. Jestem kompletne beztalencie, chyba że we wnerwianiu, to nie ma mi równego :D
OdpowiedzUsuń