Raport z obserwacji cwaniaków.
Bo kurcze, inaczej ich nie idzie nazwać.
Wczoraj, gdy maleństwa Barwniaków miały 13 dni, postanowiliśmy im pomóc.
W tym celu został przygotowany dla nich kotnik duży w akwarium.
Wieczorem za pomocą specjalnych połączeń rurowych odessaliśmy maleństwa spod opieki rodziców i umieściliśmy w kotniku.
I tu pierwsza niespodzianka: po niewielu chwilach, gdy rodzice zaskoczeni terrorystyczną akcją porwania maleństw wzięli się w garść i zaczęli zbierać pozostałe maleństwa (bo pewnie nie wszystkie udało się porwać) okazało się, że oni dobrze się orientują gdzie się podziały ich dzieci.
I tatuś zaczął pilnować ... kotnik. Bronić go, i swoich maleństw w kotniku, przed brzankami i wszystkimi innymi rybami w akwarium. Normalnie, pilnował ich jak strażnik w więzieniu (ostatecznie mali byli za kratami).
I tak poszliśmy spać.
Dzisiaj rano w kotniku nadal były maleństwa, ale rodzice opiekując się kotnikiem jednocześnie opiekowali się około dziesięcioma maleństwa na ziemi, razem z nimi spacerując po piachu i między roślinkami.
Ale gdy około 15 dawałem małym kolejną porcję jedzenia w kotniku okazało się, że kotnik jest ... pusty.
Zero maleństwa w kotniku, a dużo na ziemi.
Jak te cholery wydostały się z kotnika?
Cóż, widać oczka w kotniku są jednak jeszcze za duże dla nich.
Gdy wieczorem zajrzałem do kotnika zastałem tam ... jedno maleństwo.
A rodzice spacerują z większą gromadką po piasku, na dnie akwarium.
Nie ukrywam, że jesteśmy w ... szoku.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.