Nie wiem czy uda mi się opisać wczorajszą sytuację z Xythaiem.
Rzecz się działa na półce pod akwarium, w miejscu gdzie Xythai ma na zdjęciu swój ogon.
Po prawej stronie, tuż pryz szybie , położyłem baterię zapasowa do Sony`aka mego. Baterię zawiniętą w torebkę foliową z bąbelkami. Oczywiście Xythai, gdy tylko to zobaczył to wpadł ze swoją paszczą i ją chapnął, i chciał uciekać ze swoją nową zdobyczą - najpewniej pod łóżko, jego skrytkę. Na marginesie, ze też sobie jeszcze jakiejś innej nie znalazł, skoro zawsze mu zabieram to co mi ukradnie, bo wiem gdzie szukać.
No, ale mu się nie udało, zabrałem torebkę.
I położyłem ją znowu w to samo miejsce, ale zasłoniłem czarnym krążkiem - latarkę, wysoką na jakieś 3 cm. Tak więc niby nie było widać tej torebki, ale Xytai widział co robię. A ja myślałem, że on sobie odpuści.
O ja naiwna istota, naiwna.
Xythai podszedł pod szafkę, położył przednie łapki na tej półce, na której leżała folia z baterią. Ale nie interesował się folią, o nieeee, on zaczął oglądać rybki w akwarium. I nagle zrobił zwód i chapnął torebkę foliową i ... w nogi.
Nie wiem czy udało mi się to opisać, ale zwód zrobił niemiłosierny.
Myszka siedziała przy drugim akwarium i też myślała, że on naprawdę chce oglądać rybki w akwarium, a nie że taki numer odstawi.
I jak tu mówić, że zwierzęta są głupie.
.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.