sobota, 5 października 2013
Ciche dni, godziny ... ?
Ponieważ w czasie zabawy ze mną Xythai przesadził i zaczął (chcieć) gryźć na ostro to na niego krzyknąłem i odszedłem.
Postanowiłem go lekceważyć.
Xythai był/jest zaskoczony.
Chodził po domu, poszukał sobie sznurek do zabawy, gryzł karton, czyli robił wszystko co mógł żeby zwrócić na niego uwagę i się odezwać.
Nic. Zero mojej reakcji.
Xythai zdziwiony.
Gdy byłem w łazience przyszedł, otarł się o nogawki, ale co na niego spojrzałem (a robiłem to tak by nie widział, że na niego patrzę) on odwracał od razu wzrok.
Usiadł na brzegu umywalki, jak zawsze gdy chce pić z kranu.
Puściłem mu wodę, ale nie pił.
Ale pogłaskałem go po główce.
Dalej nic.
Udaje, że mnie nie widzi, a ja niego.
Gdy szykowałem obiad (indyka) przyszli oboje, ale żaden kot nie miauczał, nie mruczał. Cisza i spokój.
Dałem kawałek jednemu i drugiemu. Xylia zjadła swoje 2 kawałki, Xythai zjadł tylko jeden, i nie chciał drugiego.
Gdy siadałem na sofę musiałem go przesunąć, bo siedzi na moim miejscu. Odsunął się, opiera się o mnie, ale nadal mamy ciche dni, godziny ...
Wychodzi na to, że to on się na mnie obraził :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.