wtorek, 16 lipca 2013
Dzień
Jakaś cholerka, mała cholerka, obudziła mnie o 6 rano. Co tam, miłego dnia :)
Wstałem po 8, wcześniej posłuchałem sobie radia. Ponieważ ktoś mi poprzestawiał ustawienia w budziku, radio-budziku, to okazało się że słuchałem najgłupszego programu PR, czyli Jedynki.
Jakie głupoty oni klepią, brrrrrr.
Po śniadanku przegląd wiadomości dobrych i złych. pierwszych brak, drugich nadmiar.
Poszukałem koszulek dla Myszki, wiem że mam ich stos (koszulek foliowych do segregatorów) ale jak trzeba znaleźć to ni diabła nie można znaleźć.
Pobuszowałem w szafkach w sypialni, wydawało mi się że tam mam segregator z pustymi koszulkami. Ale już wiem, że tam nie mam.
Oczywiście jak otworzyłem szafki to przyleciał ... No kto? Xythai oczywiście.
I oczywiście władował się do szafki. Prosiłem, błagałem, mówiłem wyjdź. Ni cholery, ani się nie ruszył.
No to go zamknąłem.
Gdy byłem w sypialni słyszałem tylko jak z szafki wydobywał się dźwięk mmmrrrrrrrrrr mrrrrrrrrr mrrrrrrrr mrrrr
Ale wreszcie sobie poszedłem. Pomyślałem: jak chcesz to sieć sobie.
Po chwili słychać jakiś ruch w szafce. Myślałem, że sam nie wyjdzie bo drzwiczki nie chodzą luzem, trzeba je dość pociągnąć. Ale to jak widać nie przeszkoda dla Xythaia. Za chwilę słyszę plask zatrzaśniętych drzwiczek i widzę Xythaia wychodzącego dumnie z sypialni.
Na tego Potwora nie ma siły!
Przygotowałem dla Myszki ostatnie, chyba, pismo związane z mieszkaniem. Jutro zgłosimy to w urzędzie skarbowym.
Lokator już jest, kasa wpłynęła na konto.
A Xythai?
A Xythai leży teraz koło mnie na sofie pod narzutą.
Pewnie myśli, że nikt nie wiem gdzie on jest.
A może jest mu zimno? Bo mnie jest zimno.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za odwiedziny i komentarz. Życzymy miłego dnia.